środa, 26 października 2016

Rozdział 5

Jak zawsze noc minęła szybko, za szybko. Budzik zaczął dzwonić o 7. Wyłączyłam go i z wielkim bólem wstałam z łóżka. Wyciągnęłam z szafy pierwsze lepsze ubrania i poszłam do łazienki się przebrać. W między czasie napisałam smsa do Brianny, że ma po mnie przyjechać. Po porannej toalecie poszłam zrobić sobie jakieś śniadanie do szkoły. Jak mama chodziła do pracy to zawsze kiedy wstawałam miałam zrobione śniadanie. Teraz muszę robić sobie sama. Zjadłam jedną kanapkę i poszłam do pokoju Victorii obudzić ją na zajęcia. Oczywiście jak to zawsze rano wyrzuciła mnie z pokoju mówiąc, że dzisiaj odpuszcza sobie poranne zajęcia. Też bym odpuściła sobie dzisiejsze zajęcia, ale mam geografię i fizykę. Dlatego nienawidzę poniedziałków, nie dlatego, że to początek tygodnia. Tylko dlatego, że mam w tym dniu dwa najgorsze przedmioty świata. 

Od: Brianna <3
Jestem pod twoim domem więc złaź na dół i weź mi kanapkę

„Weź mi kanapkę”. Od 13 lat codziennie słyszę to samo. Ona nigdy nie może najeść się w domu, tylko obżera mnie i moją rodzinę. Ale cóż, taką przyjaciółkę sobie wybrałam i bardzo ją kocham. Wzięłam dla niej kanapkę i wyszłam z domu zamykając uprzednio drzwi. Po chwili siedziałam już w samochodzie przyjaciółki, ona jadła kanapkę i prowadziła a ja sprawdzałam czy wszystko zabrałam z domu. Do szkoły dojechałyśmy po 15 minutach. Gdy stanęłam przed szkołą, coś we mnie uderzyło. Chociaż tak bardzo chciałam się wycofać, nie mogłam tego zrobić. W zeszłym roku przechodziłam jeszcze okres buntu i rzadko kiedy pojawiałam się w szkole. Groziło mi, że nie przejdę do ostatniej klasy ale wybroniłam się dzięki pomocy przyjaciół.  Powolnym krokiem przekroczyłam próg szkoły i skierowałam się w stronę szafek. Kiedy stanęłam już przed szukanym przeze mnie przedmiotem, kompletnie zapomniałam jaki miałam kod do szafki. Stałam chyba z 20 sekund bezruchu dopóki nie przyszła Bri i nie pisała kodu za mnie. Posłała mi ironiczne spojrzenie i zaśmiała się dosyć głośno. Wzięłam potrzebne książki, a to co nie było mi potrzebne zostawiłam w szafce. Zamknęłam ją i poszłyśmy pod klasę w której miałyśmy mieć pierwszą lekcję. Simona nie było dzisiaj w szkole, bo biedaczek zachorował po sobotniej imprezie.  
Przeżyłam geografię i fizykę. Facet od geografii sprawdził sprawdziany które pisaliśmy ostatnio. Brianna dostała jak zawsze 5 a ja 4-. Byłam w szoku, ponieważ rzadko kiedy dostaję tak dobre oceny z tego przedmiotu. Fizykę przesiedziałam na telefonie więc nie wiem zbytnio co robili.  Przedostatnią lekcją była matematyka, nauczyciel wybrał kilka osób którym sprawdzi pracę domową. Jak zawsze wybrał mnie i Briannę. 

- Widzę, że Panna Duggar oraz Panna Maloy pracę domową odrabiały razem – powiedział nauczyciel podchodząc do naszej ławki
- To się nazywa wzajemna pomoc – odgryzła się Brianna. Nie lubi gościa od matmy.
- Ta wasza wzajemna pomoc otrzymała 4+. Gratulacje Duggar, masz szanse na zdanie egzaminu z matematyki – powiedział odwracając się do nas tyłem.
Brianna chciała coś powiedzieć, ale w porę zatkałam jej buzię swoją ręką. Bri ma strasznie niewyparzony język co kilka razy sprowadzało na nią kłopoty.   Po skończonej matematyce poszłyśmy z Brianną i kilkoma innymi dziewczynami razem na wf. Połowa klasy uciekała, a ktoś na lekcji musiał się pokazać, żeby znowu nie było problemów. Kiedy facet od wf zobaczył, że było nas tylko 5 osób wpisał nam obecność i pozwolił iść do domu. Wychodząc ze szkoły zauważyłam na parkingu auto Davida. Pociągnęłam Bri za rękę i schowałam się za duży filar szkoły. Przyjaciółka od razu wiedziała o co mi chodzi. Powiedziała, że muszę z nim porozmawiać, żeby dał mi raz na zawsze spokój. Poprosiłam ją, żeby poszła ze mną z nim porozmawiać, na początku nie chciała się zgodzić, ale w końcu uległa mi. Wiedziała, że boję się tej rozmowy i lepiej żeby przy mnie ktoś był. 

- Cześć David – powiedziałam podchodząc z Bri do niego – co ty tutaj robisz?
- Przyjechałem po ciebie. Chcę z tobą porozmawiać. W cztery oczy. – powiedział patrząc wymownie na Briannę
- Brianna będzie przy tej rozmowie. David zerwałam z tobą. Niech to do ciebie dotrze.
- Ale podaj mi powód dlaczego to zrobiłaś?! – krzyknął
- Właśnie dlatego. Cały czas na mnie krzyczysz, kontrolujesz mnie. Jesteś zazdrosny o każdego chłopaka który się do mnie uśmiechnie. Mam tego dosyć David. Nie jestem twoją własnością.
- A może po prostu masz nowego chłopaka? – ponownie krzyknął
- David ty siebie słyszysz? – zapytała go Brianna – Podała ci trzy główne powody dlaczego to zrobiła a ty twierdzisz, że kogoś ma.
- Nie wtrącaj się Brianna! – krzyknął na nią – A ty Nastia jesteś moją dziewczyną i nie pozwolę ci odejść od siebie! Jesteśmy ze sobą zbyt długo żeby to wszystko zniszczyć. Twoja siostrzyczka i „przyjaciele” za bardzo cię buntują przeciwko mnie.  Ciekawa jestem ilu facetom na tej imprezce dałaś dupy! Ba! Z iloma mnie zdradzałaś! -  krzyknął a ja się rozpłakałam
- David dlaczego ty mi to robisz? Nigdy cię nie zdradziłam z żadnym chłopakiem…
- Ta rozmowa nie ma sensu. Idziemy stąd. A jeśli jeszcze raz zobaczę cię w pobliżu mojej przyjaciółki możesz być pewny, że zrobię ci poważną krzywdę. – powiedziała Bri i poszłyśmy z stronę jej samochodu
~*~
- Anastasia, skarbie to ty? - usłyszałam krzyk mojej mamy dochodzący z kuchni
- Tak mamo to ja - powiedziałam ściągając buty
- Anastasia płakałaś? - spytała podchodząc do mnie - Co się stało?
- Nic mamo. David czekał na mnie pod szkołą i się pokłóciliśmy. A gdzie tata?
- Pojechał do wujka Adama, dzisiaj jest jakiś ważny mecz i chcą go razem obejrzeć.
- Aha, spoko. Niech korzysta z wolności póki nie ma jeszcze dziecka - zaśmiałam się
- Nastia, masz jutro jakieś ważne lekcje?
- Nie mam żadnych, oprócz fizyki... A czemu pytasz?
- Pomyślałam sobie, że może zrobimy jutro babski dzień i pojedziemy do galerii na zakupy, do kina i na jakiś obiad. Vicka nie idzie jutro na zajęcia, Yovanna ma wolne w pracy.
- Czyli mam nie iść jutro do szkoły? - dopytałam mamę
- Tak
- A pieniądze?
- Ciocia Hannah oddała pieniądze które pożyczyła od nas rok temu. 
- Mamo, a Bri może? 
- Jeśli jej mama się zgodzi to może. - uśmiechnęła się do mnie, po czym znowu poszła do kuchni -   Obiad za 30 minut! 

Będąc w pokoju rzuciłam swoją torbę na podłogę, wzięłam laptopa z biurka i usiadłam na łóżku. Kiedy włączyłam komputer, zalogowałam się na Facebooka i zaczęłam przeglądać tablicę. Miałam kilkanaście zaproszeń do znajomych, w głównej mierze były to zaproszenia od ludzi z sobotniej imprezy. Nie mam w zwyczaju przyjmowania do grona znajomych osób, których nie znam jednak teraz zrobiłam wyjątek i zaakceptowałam wszystkich. Ostatnie zaproszenie miałam od Justina, uśmiechnęłam się i kliknęłam "potwierdź". 
~*~



- Nastia chodź w końcu! Ile można siedzieć w tej łazience?! - od jakiegoś czasu mama krzyczała stojąc pod drzwiami
- No chwila! - odkrzyknęłam kończąc kreskę
- Spokojnie Bianca, może nasza Nastia szykuje się na randkę w centrum - zaśmiała się Yovanna
- Nieeee!  krzyknęłam wychodząc z łazienki - Żadnych randek ani żadnych chłopaków przez najbliższe 10 lat
- Sądząc po twoim wyglądzie powiedziałabym, że idziesz na randkę a nie na zakupy ze starą matką, ciotką i młodą siostrą - zaśmiała się Vicka
 - WOW! Jaką mam piękną chrześnicę
Zupełnie nie wiedziałam o co im chodzi. Byłam ubrana normalnie, czarno biała spódniczka nad kolano, biała bluzka na ramiączkach i biało beżowe buty na obcasie.

- Anastasia? A ty gdzie się tak wystroiłaś? Mama mówiła, że jedziesz z nimi na zakupy. Zmieniłaś zdanie? - zapytał tata który właśnie wszedł do domu - Witam wszystkich
- Idę na zakupy. Chcę wyglądać ładnie, jak wam coś nie pasuje mogę się przebrać - oburzyłam się
- Nie Nastia, nie. Ale tak ładnie wyglądasz, że aż nie mogę uwierzyć, że mam taką piękną córkę
- Czyli ja jestem brzydka? - krzyknęła Victoria
- Oj ty też jeż jesteś piękna Vicki - mama dała jej buzi w policzek po czym ją przytuliła - No idziemy już. - powiedziała mama, a ja na odchodne zabrałam tacie puszkę coli. Usłyszałam jego jęk, ale wyszłam z domu posyłając mu buziaka.

- Umówiłaś się z Justinem? - szepnęła Victoria, kiedy siedziałyśmy już w samochodzie ciotki
- Nie mieliśmy kontaktu od niedzielnego spotkania - odpowiedziałam - mówiłam ci, że tak będzie.
- Nastia, a Brianna będzie z nami?
- Nie ciociu, Bri nie mogła. Ma dzisiaj poprawę z matematyki i fizyki

Po dwudziestu minutach zajechaliśmy pod dom Państwa Carter. Teściowa Victorii jechała z nami na zakupy. Po kolejnych trzydziestu minutach jazdy i żywej rozmowy Pani Carter z mamą miałam ich po dziurki w nosie. Na szczęście wjechałyśmy już na parking. W jednym momencie zaczęłam się trząść ze zdenerwowana. Zupełnie nie wiedziałam dlaczego. Przerzuciłam torebkę przez ramię i ruszyłam za nimi trzymając się z tyłu. W mojej głowie zrodził się pomysł o jak najszybciej ucieczce z tego miejsca, ale nie mogłam tego zrobić mamie. Byłaby niezadowolona z mojego zachowania i później dostałabym od niej opieprz, a tego chcę uniknąć. Moja mama potrafi być wiedźmą. A z racji tego, że jest to jeden z nielicznych naszych wspólnych wypadów muszę się przemęczyć.

Po dwóch godzinach buszowania po wszystkich  sklepach, które napatoczyły nam się na drodze poszłyśmy usiąść do małej kawiarenki. Każda z nas była obładowana kilkoma torbami. Oczywiście najwięcej kupiła mama Dylana. O dziwo nawet mi spodobało się kilka ubrań. W ostatnim sklepie spodobała mi się jedna sukienka, chciałam ją koniecznie kupić, ale zabrakło mi pieniędzy, więc mama zaproponowała, że mi ją kupi. Nie musiałam jej o nic prosić, ani błagać jak mam to w zwyczaju.
W kawiarni zamówiłyśmy po kawie i dobrym ciastu, tylko mama jak zwykle zamówiła tonę jedzenia. W okresie ciąży strasznie dużo je, tata się śmieje, że po porodzie będzie wyglądała tak jakby jeszcze nie urodziła. Kochany tatuś.

- Nastia, a powiedz mi jak było na tej sobotniej imprezie. Victoria nic nie chce nam powiedzieć - Pani Carter uśmiechnęła się do mnie
Skoro Victoria nie chce powiedzieć jak było na imprezie to najwyraźniej musi mieć ku temu powody, więc nie rozumiem dlaczego mnie o to pyta. Victoria była grzeczna, ale nawet jakby zrobiła coś niestosownego to nie wydam siostry. 
- Mówiłam Ci - zaśmiała się nerwowo Victoria - trochę za dużo wypiłam i nie pamiętam zbyt wiele.
- Dokładnie, ja też dużo wypiłam. Ale cały wieczór przesiedziałyśmy razem, tańczyłyśmy, piłyśmy...
- Tylko to? - zapytała podejrzliwie
- Tak Proszę Pani, nic więcej się nie działo.
- To dobrze, teraz tyle się słyszy o tych pigułkach gwałtu, ćpaniu... Aż strach czasami samemu wyjść na ulicę.
- Widziałam taką ładną bluzkę na wystawie w H&M, chyba ją kupię. Chodź Nastia, pójdziemy razem. - Victoria pociągnęła mnie w stronę wyjścia z kawiarni.

Wiedziałam, że nie chciała kupić żadnej bluzki. Była wkurzona na swoją teściową. Zaciągnęła mnie do wyjścia z galerii i poszłyśmy na palarnię. Victoria pali od pięciu lat, ale rodzice nie mają o tym zielonego pojęcia. Ja popalam od czasu do czasu. Nie lubię zbytnio papierosów, ale jak ktoś częstuje to nie odmówię. Paliłyśmy już drugiego papierosa, kiedy usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa. Cały czas pisał, jakby nadal nie rozumiał, że między nami już wszystko jest skończone. Jednak wiadomość nie była od niego.
- Justin napisał - powiedziałam patrząc na siostrę. Ta od razu się uśmiechnęła - Nie ciesz się tak. Pytał czy ma wyrzucić moją kurtkę bo zawadza mu w samochodzie. - powiedziałam z grymasem
- Chce się z tobą spotkać głupku - uśmiechnęła się
- Nie Vicka. Chce wyrzucić moją kurtkę. Odpiszę, że może wyrzucić bo jest stara.
- Boże! - krzyknęła Victoria - Dlaczego ja nie mam tak mądrej siostry jak Brianna?! Tylko takiego debila...

Od: Justin :)
Ok.
Do: Justin :)
Tylko zobacz czy nie ma nic w kieszeniach. A jak coś będzie to przynieś mojemu tacie na korepetycje 
Od: Justin :) 
Nie ma sprawy. Oddam twojemu tacie. 
Od: Justin :) 
Znowu jesteś z tym palantem? 
Do: Justin :)
Jestem z mamą na zakupach. 
Od: Justin :) 
Dlaczego jesteś taka nie miła? 
Do: Justin :) 
Napisałeś tak po chamsku czy masz wyrzucić moją kurtkę bo ci zawadza w samochodzie...
Od: Justin :)  
LOL. Dziewczyno nie widziałaś tego "XD" na końcu wiadomości? Żartowałem, chciałem jakoś zacząć rozmowę, żeby nie pisać od razu czy chcesz iść ze mną do kina. 

- Victoria... On chciał mnie zaprosić do kina... - spojrzałam na siostrę
- Przecież czytam co piszesz to wiem. Jesteś idiotką. Pisz mu, że chcesz iść. 

Do: Justin :) 
Ups... 
Od: Justin :) 
Dobra nieważne 

- Chyba się obraził - mówiąc zrobiłam skrzywioną minę 
- Też bym się obraziła
- Vicka nie pomagasz mi - powiedziałam z wyrzutem
- Nie mam zamiaru. Dziewczyna jednego chłopaka - zaśmiała się gorzko 

Do: Justin :)
Przepraszam :(
Od: Justin :)
Spoko. Jestem zajęty, nara
Do: Justin :)
Okey... To może to kino kiedy indziej? Jak będziesz miał czas i już nie będziesz się gniewał
Od: Justin :)
Dzisiaj wieczorem przestane się gniewać i przyjadę po ciebie. Teraz serio muszę kończyć, w porównaniu do niektórych osób. JESTEM W SZKOLE 
Do: Justin :)
Gdybyś pisał emotikonki to prościej by się nam pisało. Bo tak nie wiem czy się uśmiechasz, czy nadal jesteś zły czy smutny 
Od: Justin :)
Boże... Anastasia hahaha... I ty jesteś ode mnie starsza o rok? 
Do: Justin :) 
Uważaj na lekcjach dzieciaku -.- 
Od: Justin :)
:) ;) ;( :(  :/ ;D ;P :3 :* <3 
- Ja na jego miejscu napisała, że nie chce już nigdy w życiu 
- Ale nie jesteś na jego miejscu. - pokazałam jej język 
- Na całe szczęście - również się zaśmiała - Tak drugiej,  głupiej dziewczyny na świecie nie ma. Nastia, on leci na ciebie.
~*~
- Bieber z kim ty znowu piszesz? - jego przyjaciel zapytał wyrywając mu telefon z ręki i przeglądając smsy - Kim znowu jest Anastasia? Czemu nic o niej nie wiem? 
- Koleżanka. - spojrzał na przyjaciela - Ryan nie gap się tak na mnie. 
- Z koleżankami do kina się umawiasz? - zaśmiał się 
- Tak, a co w tym dziwnego? - spojrzał na niego jak na idiotę 
- Nie, nic. Tylko od kiedy Bieber umawia się na randki z jakąś normalną laską to, to jest dziwne 
-To nie jest randka tylko wyjścia do kina Ryan. A teraz zamknij się i daj mi się uczyć - powiedziawszy to spojrzał na nauczyciela który prowadził lekcje.

~*~


Oreuis bajkowe-szablony